środa, 23 czerwca 2010

bezsilność przechodząca w niepewność.

Bezsilność. Coś co przytłacza każdy mój ruch.
Jak wytłumaczyć komuś kto do końca życia będzie musiał żyć na prochach, odwiedzać ciągle lekarzy i spędzić masę czasu na badaniach, że wszystko będzie dobrze..
Przecież ja nawet nie potrafię sam postawić się w takiej sytuacji.
Załamanie wszelkich planów..
a co ja mogę? być.
Chyba tylko tyle.
Modlić się, żeby nie pojawił się strach kolejnego dnia.. kolejnego badania.
Oby starczyło sił..

niedziela, 20 czerwca 2010

gdzie ten czas odpoczynku?

Wakacje.. skonczyly sie czasy spokojnych i beztroskich wakacji.
Wakacje z Grycanem nadchodza.
Nie podoba mi sie ta "doroslosc"! Stanowczo!

wtorek, 1 czerwca 2010

kolejny rok do przodu..

Czas, żeby coś tu napisać.
Nie mogę nie wspomieć o wczorajszym dniu. Czas mego zestarzenia się..
Zmyłam się z domu co by nie spędzać tego czasu przed kompem i tracąc czas. Wyjechałam w podkarpacie i był to REWELACYJNY pomysł. Wartościowe rozmowy, super spotkania, kawa w zwykłej "arkorokowej" szklance... Radość ze spontanicznych spotkań.. To wszystko było takie niesamowite. Co chwile jakiś telefon..
Jeszcze później spotkanie u mnie. Też całkowicie spontaniczne, aż zestresowało mą pierworodną matkę ;)
To był niesamowity dzień! z wielkim uśmiechem na ustach zasnęłam w spokoju...
Ale jak to powiedział S. : to taki dzień otoczony modlitwą. Z całą pewnością tak jest.. odczułam to na własnej skórze! :)