niedziela, 4 lipca 2010

wakacje!

w końcu naszedł czas na zasłużony czas odpoczynku!
tydzień rodzinny! :)
kocham ten czas!

środa, 23 czerwca 2010

bezsilność przechodząca w niepewność.

Bezsilność. Coś co przytłacza każdy mój ruch.
Jak wytłumaczyć komuś kto do końca życia będzie musiał żyć na prochach, odwiedzać ciągle lekarzy i spędzić masę czasu na badaniach, że wszystko będzie dobrze..
Przecież ja nawet nie potrafię sam postawić się w takiej sytuacji.
Załamanie wszelkich planów..
a co ja mogę? być.
Chyba tylko tyle.
Modlić się, żeby nie pojawił się strach kolejnego dnia.. kolejnego badania.
Oby starczyło sił..

niedziela, 20 czerwca 2010

gdzie ten czas odpoczynku?

Wakacje.. skonczyly sie czasy spokojnych i beztroskich wakacji.
Wakacje z Grycanem nadchodza.
Nie podoba mi sie ta "doroslosc"! Stanowczo!

wtorek, 1 czerwca 2010

kolejny rok do przodu..

Czas, żeby coś tu napisać.
Nie mogę nie wspomieć o wczorajszym dniu. Czas mego zestarzenia się..
Zmyłam się z domu co by nie spędzać tego czasu przed kompem i tracąc czas. Wyjechałam w podkarpacie i był to REWELACYJNY pomysł. Wartościowe rozmowy, super spotkania, kawa w zwykłej "arkorokowej" szklance... Radość ze spontanicznych spotkań.. To wszystko było takie niesamowite. Co chwile jakiś telefon..
Jeszcze później spotkanie u mnie. Też całkowicie spontaniczne, aż zestresowało mą pierworodną matkę ;)
To był niesamowity dzień! z wielkim uśmiechem na ustach zasnęłam w spokoju...
Ale jak to powiedział S. : to taki dzień otoczony modlitwą. Z całą pewnością tak jest.. odczułam to na własnej skórze! :)

czwartek, 27 maja 2010

myślenie boli?

Dawno tu nie zaglądałam.. Jakoś ostatnio dużo się dzieje. Ciągle w tzw. biegu jestem.. praca, uczelnia, wyjazdy do domu..
Ale ostatnio doszłam do wniosku, że ja w ogóle nie odpoczywam w domu w sensie fizycznym. Jednak rekompensuje mi to odpoczynek psychiczny.. i to taki na wysokim poziomie.
NA studiach już luzik.. wpisy tylko pozbierać i czekać na egzamin..
Jednak praca jest, wiec na nudę nie mogę narzekać.. chociaż już coraz gorzej się tam dzieje.
Jeszcze ten natłok różnych nowych ludzi... masakra.

źle mi. psychicznie.

wtorek, 6 kwietnia 2010

"dzień dobry, już cię nie kocham kocham"

święta. było bardzo sympatycznie.. no i w sumie bardzo rodzinnie, aż w pewnym momencie byłam skłaniana do odcięcia pępowiny < ?>.
Spotkań tez było kilka.
Wnioski nasuneły się same.
Poważne i mam nadzieje, że uda się je zrealizować.
Oby!

czwartek, 25 marca 2010

tęskniuchowato

Chyba włączył mi się tęskniuch za życiem typowo studenckim, a raczej feniksowskim...
rozpoczął się sezon grilowy, podpałke czuć wszędzie, butelki i puszki walają się po całym kampusie.. ten klimat.. to jest właśnie ten czas, gdy znajomości się zawiera.. to prawie rok temu był czas gdy górka wychodziłą na plan pierwszy.. ale walić to!!

środa, 17 marca 2010

Zwiastun + butelkowe kukułki = Wizyta w ACPS

Misja zakończona. Uświadomiony jaka jest różnica między facetem,
a mężczyzną i chyba na tym koniec, a raczej nie chyba.
Koniec.



Z innej beczki :
Kukułki to powinny być na drzewach, w starych zegarach,
ale nie w butelce!!!
Zwiastun? może być filmu, albo nadchodzącej wiosny,
a nie spotkania przy cudownym likierku!!
<ściana>
Musze wrócić do starych zwyczajów!

poniedziałek, 15 marca 2010

świat pytań i wątpliwości

Piszesz, że Ty taki nie jesteś. Nie jesteś straszny... nie straszyłbyś mnie w snach, no chyba że z krasnoludkami ;)
No ale jaki jesteś? czy pozwolisz się mi poznać, a bardziej.. czy Ty zechcesz poznać mnie?
Czy jest sens zastanawiania sie co z tego wyniknie.. ale dlaczego mam nie mieć nadziei?
Może właśnie taki jest sposób poznania Ciebie?
ale..
Pojawia się lęk, że już nie odpiszesz.. a wtedy i ja zamilknę.
Pisz do mnie!

sobota, 13 marca 2010

dość

Mam dość.
przychodzą chwilę, że mam dość.
ale na szczeście one mijają.
oby szybko...

piątek, 12 marca 2010

chmurne niebo

Dzień lenia.. tak to właśnie dziś. Choć gdy się dłużej zastanowie to coraz częściej mam takie święto.
Jakoś wcale mnie to nie cieszy...
Słońca za oknem brak. Źle mi z tym! już się przyzwyczaiłam do tego, że budzą mnie promienie..
Dzisiaj tylko ogarnelam mieszkanie, posprzatalam w mej szafce i ... tak oto jest już 12:41.
A ja już nie mam żadnych planów na resztę dnia.. Nie mam najmniejszej ochoty, żeby wychodzić z mieszkania na tą bezsłoneczną przestrzeń, wiec trzeba coś wymyślć innego.
Musi to być coś w miare konstruktywnego, żebym nie spedzila znowu pol dnia pzez pochlaniaczem czasu, a mianowicie laptokiem mym.
Może biologia...
albo Imię Róży...
albo papiery z praktyk...
albo prezentowa wena twórcza..
ah to moje niezdecydowanie! coraz cześciej utrudnia mi życie!

a w głośnikach ostatnio :

Kacezet & Dreadsquad - Czego Ona Chce - http://www.youtube.com/watch?v=de324rwrBG0

środa, 10 marca 2010

wiosna w glowie..

Jakoś tak przymierzałam się do napisania.. ale za każdym razem jak tu zaglądnełam to mi sie odechciewało i odpuszczałam sobie.
przydałoby się napisać co u mnie... nic.
obijam się.. zaczełam już weekend i "marnuje" dwa dni, bo do pracy dopiero w sobote.. jak zawsze na przekór. Jak nie trzeba to mnie spisuja, a jak mam wolne to oczywiscie nie.. ale "poodpoczywam" dzięki temu :)
na uczelni spokoj.. zapowiada sie taki lajcik, że aż mnie to zaskakuje..
na święta czekam.
czekam...
ale wiosna za oknem nastraja pozytywnie :)

piątek, 19 lutego 2010

refleksyjny świt, poranek i wieczór

znalezione..

Sprawdzamy obecność:

Zaufanie? - Jestem!
Nadzieja? - Obecna!
Szczerość? - Jest!
Miłość? miłość?! miłości znowu nie ma..

nie do końca się z tym zgadzam.. przecież we mnie są hektolitry miłości. Darzę nią sporo osób.. Jednak jest we mnie dużo miłości różnych "rodzajów" do różnych odób.. tych co na to zasłuzyli, ale też tych co wręcz robią wszystko, aby tak nie było ( jednak Agape sie pojawia). Nie ma tej jednak miłości.. tej przy której pojawiają się motylki w brzuchu, pocą się ręce a świat nabiera tysiąca barw.. Jednak czy jest to tak bardzo złe?
Ja tam tak strasznie nie narzekam. Z karzdą chwilą bardziej sie do tego przyzwyczajam. Moja niezależność bierze góre.
Myślałam, że to nic złego, że tak juz poprostu jest. Jednak gdy poodczas rozmowy z przyaciółką powiedziała, że już mam nawyki starej panny... to pojawił się lek w mym sercu. To niesamowite... być 21 - letnią STARĄ panną. Jakie to zycie brutalne..
Ale ja nie mam zamiaru mieć kogoś, bo wszyscy inni mają. Takiemu konformizmowi mówię NIE!

czwartek, 11 lutego 2010

bylejakość

no i co ja mam tu pisać.
Ferie mi się niby kończą, a ja wprost nie mogę się tego doczekać, aby móc samej sobie prywatne ferie zrobić. Jeszcze tylko 3 dni pracy.. a potem prawie 2 tygodnie wolnego od gałkownicy..
jakie to piękne!
Ale danchodzą ciężkie 3 tygodni.. niby ciężkie, ale też będzie to czas odpoczynku! zwłaszcza psychicznego. Juz mam zapotrzebowanie na to.. ogromne.
odliczam dni...

piątek, 29 stycznia 2010

załamanie sesyjne.

czy łza jest oznaką bezsilności?
pewnie tak.
TO JA JESTEM BEZMOCNA.
właśnie w tym momencie opadły mi wszelkie siły jakie tylko miałam.
optymizm zgasł.
Warszawa stała sie paskudna.
a wszystko zniszczyła psychologia społeczna!

sobota, 16 stycznia 2010

stan ujemnej temperatury

Siedze i staram się uczyć.. ale jak mam to robić jak centralnie zamarzam..?!
Przez prace na syberyjskiej wyspie gdzie marznę przez cały dzień później nie mogę się uczyć bo telepie mnie z zimna! to nie fair!!!
Mój mózg zamarza i nie przyjmuje żadnych wiadomości...
Próbuje już ostatniej metody... herbata zimowa, czyli bomba witaminowa.
Mam nadzieje, że co to da.. bo inaczej.. przyszły tydzień widzę w bardzo szarych kolorach..
a raczej wyniki egzaminów i zaliczeń...

a w mojej głowie..
pustka.

poniedziałek, 11 stycznia 2010

goździk udeża do mózgu

I zaczęło się.. w powietrzu śmierdzi sesją..
tegoroczna sesja pachnie mi melisą, goździkami i sokiem malinowym..
sesja na Maklakiewicza to całkiem inna sesja niż na akademikach.
Tutaj stres wisi w powietrzu, a tam... motto " pierwszy termin to nie termin" .. :)
ale co lepsze? tego nie potrafię ocenić..
wieczór z goździkowo malinową herbatą i wielką pustką w głowie..
Wstyd przed samą sobą.. zaliczenia, referaty już tuż tuż, a chęci nei przybywa, a wręcz.. ubywa.
i najważniejsze... nie robić sobie nadziei!
zawsze mogę wyjść z założenia... "Następnego faceta zabiję, zanim się do mnie zbliży."
ale czy warto? po prostu nie wolno doszukiwać się czegoś czego nie ma.
NIE WOLNO!
tak będzie lepiej... bezpieczniej.

a w głośnikach.. niby brzydka a jednak ma coś w sobie:
Kasia Dereń - układanka ze słów http://w569.wrzuta.pl/audio/08puT50zpnl/

piątek, 1 stycznia 2010

dzień ostatniejszy

To wszystko jest przerażające. Im częściej z nimi przebywam tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że może faminizm to nie są takie błędne przekonania..
Przecież co można sądzić o istotach, które nie mają granic.. to przecież takie bydlęta!
A gdzie szacunek?
Niby każdy chce mieć tą jedną jedyną, która będzie tylko jego i najlepiej nie będzie miała żadnych wcześniejszych doświadczeń z facetami... REWELACJA?!
a niech nie daj Boże któraś ich rzuci.. obraza majestatu!!!
a jak oni robią to nagminnie? to co wtedy?! co z dziewczyną która zrobiła sobie nadzieje, a znowu nic nie wyszło...
na to już się nie patrzy...
przykre.
Tyle tego w około, a ja nic.. może się uodporniłam?

Ps- zła? ja o niczym nie wiem. chyba, że nieświadomie :)

chodzi za mną :

Tomasz Niecik - "szubi dubi" - http://www.youtube.com/watch?v=AGrx9Iib9QQ&feature=related