Majówka za mną. Niby długi tydzień, a wcale taki długi nie był. Ale jestem bogatsza o 2 pary spodni, 2 bluzki, torbe marynarska i sandały. Do lasu nie dotarlam, pierscionka nie dostalam, browar na ogródkach wypiłam, w deszczu pobiegałam, gruz przerzuciłam, trawe wyplewiłam(to nic, ze już wyrosła następna), miare na sukienkę zostawiłam i co najważniejsze... 3,5 strony mgr zapisane!
Weekend uznaję za spokojny, ale bardzo udany.. bo w domu.
Czas wracać do codzienności.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz