piątek, 4 listopada 2011

Powrót.

Pół roku minęło i znowu zaglądam. Od kwietnia tak dużo się zmieniło.
Praca, studia, mieszkanie... Roszada dokonana nawet wśród znajomych.
Zainteresowania też się zmieniły. Teraz moje życie krąży wokół pracy, czasami studiów. W ramach odstresowania judo i... upiększanie koszulek ;)
Dziś kolejna do kolekcji.. tym razem styrany bocian.
Dobrze jest.

środa, 20 kwietnia 2011

pastelowe czasy

Robiąc przedświąteczne porządki
ścierając kurz z pudełka w którym dostałam prezent na 18...
uświadomiłam sobie jak dużo czasu upłynęło od tego czasu..
Pudełko już nie błyszczy, nie ma intensywnie zielonego koloru, teraz jest pastelowe..
tak jak uczucia osoby od której był prezent.

środa, 13 kwietnia 2011

lekki powiew..

Zaglądnęłam i piszę.
Przeczytałam wcześniejsze posty i zastanawiam się,
czy wszystko się zmieniło przez ten rok, czy może tylko trochę.. ?
Ciągle studiuje, ciągle pracuje, każdego dnia zmierzam się ze stolicą.
Ale przez ten czas zostałam podwójnie ciocią, luby mnie nie znalazł, plany na życie się zmieniły..
Więc teraz co? czekamy na dalszy rozwój akcji.. :)

ps- wiosna?

niedziela, 4 lipca 2010

wakacje!

w końcu naszedł czas na zasłużony czas odpoczynku!
tydzień rodzinny! :)
kocham ten czas!

środa, 23 czerwca 2010

bezsilność przechodząca w niepewność.

Bezsilność. Coś co przytłacza każdy mój ruch.
Jak wytłumaczyć komuś kto do końca życia będzie musiał żyć na prochach, odwiedzać ciągle lekarzy i spędzić masę czasu na badaniach, że wszystko będzie dobrze..
Przecież ja nawet nie potrafię sam postawić się w takiej sytuacji.
Załamanie wszelkich planów..
a co ja mogę? być.
Chyba tylko tyle.
Modlić się, żeby nie pojawił się strach kolejnego dnia.. kolejnego badania.
Oby starczyło sił..

niedziela, 20 czerwca 2010

gdzie ten czas odpoczynku?

Wakacje.. skonczyly sie czasy spokojnych i beztroskich wakacji.
Wakacje z Grycanem nadchodza.
Nie podoba mi sie ta "doroslosc"! Stanowczo!

wtorek, 1 czerwca 2010

kolejny rok do przodu..

Czas, żeby coś tu napisać.
Nie mogę nie wspomieć o wczorajszym dniu. Czas mego zestarzenia się..
Zmyłam się z domu co by nie spędzać tego czasu przed kompem i tracąc czas. Wyjechałam w podkarpacie i był to REWELACYJNY pomysł. Wartościowe rozmowy, super spotkania, kawa w zwykłej "arkorokowej" szklance... Radość ze spontanicznych spotkań.. To wszystko było takie niesamowite. Co chwile jakiś telefon..
Jeszcze później spotkanie u mnie. Też całkowicie spontaniczne, aż zestresowało mą pierworodną matkę ;)
To był niesamowity dzień! z wielkim uśmiechem na ustach zasnęłam w spokoju...
Ale jak to powiedział S. : to taki dzień otoczony modlitwą. Z całą pewnością tak jest.. odczułam to na własnej skórze! :)