piątek, 29 stycznia 2010

załamanie sesyjne.

czy łza jest oznaką bezsilności?
pewnie tak.
TO JA JESTEM BEZMOCNA.
właśnie w tym momencie opadły mi wszelkie siły jakie tylko miałam.
optymizm zgasł.
Warszawa stała sie paskudna.
a wszystko zniszczyła psychologia społeczna!

sobota, 16 stycznia 2010

stan ujemnej temperatury

Siedze i staram się uczyć.. ale jak mam to robić jak centralnie zamarzam..?!
Przez prace na syberyjskiej wyspie gdzie marznę przez cały dzień później nie mogę się uczyć bo telepie mnie z zimna! to nie fair!!!
Mój mózg zamarza i nie przyjmuje żadnych wiadomości...
Próbuje już ostatniej metody... herbata zimowa, czyli bomba witaminowa.
Mam nadzieje, że co to da.. bo inaczej.. przyszły tydzień widzę w bardzo szarych kolorach..
a raczej wyniki egzaminów i zaliczeń...

a w mojej głowie..
pustka.

poniedziałek, 11 stycznia 2010

goździk udeża do mózgu

I zaczęło się.. w powietrzu śmierdzi sesją..
tegoroczna sesja pachnie mi melisą, goździkami i sokiem malinowym..
sesja na Maklakiewicza to całkiem inna sesja niż na akademikach.
Tutaj stres wisi w powietrzu, a tam... motto " pierwszy termin to nie termin" .. :)
ale co lepsze? tego nie potrafię ocenić..
wieczór z goździkowo malinową herbatą i wielką pustką w głowie..
Wstyd przed samą sobą.. zaliczenia, referaty już tuż tuż, a chęci nei przybywa, a wręcz.. ubywa.
i najważniejsze... nie robić sobie nadziei!
zawsze mogę wyjść z założenia... "Następnego faceta zabiję, zanim się do mnie zbliży."
ale czy warto? po prostu nie wolno doszukiwać się czegoś czego nie ma.
NIE WOLNO!
tak będzie lepiej... bezpieczniej.

a w głośnikach.. niby brzydka a jednak ma coś w sobie:
Kasia Dereń - układanka ze słów http://w569.wrzuta.pl/audio/08puT50zpnl/

piątek, 1 stycznia 2010

dzień ostatniejszy

To wszystko jest przerażające. Im częściej z nimi przebywam tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że może faminizm to nie są takie błędne przekonania..
Przecież co można sądzić o istotach, które nie mają granic.. to przecież takie bydlęta!
A gdzie szacunek?
Niby każdy chce mieć tą jedną jedyną, która będzie tylko jego i najlepiej nie będzie miała żadnych wcześniejszych doświadczeń z facetami... REWELACJA?!
a niech nie daj Boże któraś ich rzuci.. obraza majestatu!!!
a jak oni robią to nagminnie? to co wtedy?! co z dziewczyną która zrobiła sobie nadzieje, a znowu nic nie wyszło...
na to już się nie patrzy...
przykre.
Tyle tego w około, a ja nic.. może się uodporniłam?

Ps- zła? ja o niczym nie wiem. chyba, że nieświadomie :)

chodzi za mną :

Tomasz Niecik - "szubi dubi" - http://www.youtube.com/watch?v=AGrx9Iib9QQ&feature=related

niedziela, 27 grudnia 2009

najgorsze są chude wiatraki

Święta.
Głupia zaczełam brać antybiotyki i teraz całe święta abstynenckie i jeszcze na dodatek sylwester!
o ironio! a może to jakiś znak?
Dziś była wielka walka z wiatrakami.. a raczej z chudym wielkim panem D. Mianowicie trzeba było wykazać się kultura i gościnnością, a zarazem chłodem serca. Lecz usatysfakcjonowana jestem.
Chyba na prawdę się leczę. Może juz choć trochę się uodporniłam na te jego "żale" ?;>

Pytanie dnia: Czy można wyjść do tyłu poza planszę Monopolu?

a w głośnikach na zmianę:
"Znam Ten Stan" Junior Stress http://www.youtube.com/watch?v=J2aRGzpin7o
"Za rok, może dwa" Elżbieta Starostecka http://www.youtube.com/watch?v=UJLQkmFqHWY

czwartek, 10 grudnia 2009

przyjaciel Kefir

wszystko an przekór.
obiecywałam sobie, że nigdy więcej kontaktu z nim.. to nagle pisał codziennie i to za każdym razem jak tylko się pojawiłam. Teraz gdy stało mi się to "prawie" obojętne ni pisze nic. Nawet cześć na gadu. Wielkie NIC! i bardzo dobrze.. jakoś przyzwyczaiłam się do tego stanu.
Taka sama sytuacja z jedzeniem. Kiedy chciałam przejść na dietę to oczywiście pod ręce pchały mi się wszystkie zakazane pokarmy, zaś gdy uznałam, że koniec z tym! Jem standardowo!
to w moim jadłospisie przeważa kefir, owoce i warzywa.
Ulubione danie ostatnich dni... sałatka z owoców, musli, otrębów i kefiru. O ironio!
Weź tu człowieku coś postanów... Jak wszystko dzieje się na przekór.

środa, 25 listopada 2009

Znieczulica okrutna.

M: powiedz mi, czy Ty masz dobry kontakt z D. ?
Zdeba: taki ooo. a co?
M: bo on teraz potrzebuje kogoś
[...]
Zdeba: ja niestety nie mam na to wpływu.
żeby co się zmieniło on sam musi chcieć.
M: nie uważasz, że o przyjaciół trzeba walczyć??!!
Zdeba: on ma w d**** to co ja myślę.
ale dlaczego Ty mi to piszesz?
M: bo myślałam, że się o niego martwisz

Ja. Zdeba nie martwiąca się o przyjaciół. Pogrążona w znieczulicy dnia codziennego. Wredna, okrutna nieczuła na ból i cierpienie bliskich mi osób.

A czy ktoś zapytał jak ja się z tym czuje? czy ja już nie mam dość bezowocnej pomocy?!